Wspomnienia jesiennym wiecozrem

Często tak mam, zdecydowanie za często. Leżę sobie zamiast się czymś zająć, skupić myśli na czymś pogodniejszym i rozmyślam. Rozkminam sobie, jak było kiedyś, a gdy przypomnę sobie pewne chwile, czuję jakby to było wczoraj, albo nawet ledwie parę sekund temu…

W jednej z wielu szkół, do których chodziłam spotkałam Złodzieja Serc. Był moim przyjacielem i sprawił, że potem nie mogłam się już w nikim zakochać… Zabawny, inteligentny, niczego nie traktował poważnie, mnie, jak się później dowiedziałam też. Szkoda tylko, że zauważyłam to, jak już było po wszystkim.

Był pierwszą i jak dotąd jedyną osobą, w której się zakochałam. Znał się z wieloma dziewczynami, ale mimo to byłam pewna, że on też coś do mnie czuje, raz nawet mi to wyznał i do teraz pamiętam jakie szczęście wtedy poczułam… Żeby zaraz potem spaść z powrotem na Ziemię… Ledwie parę godzin później stwierdził, że nie, że chce być sam, a nie ze mną, ale nadal możemy być przyjaciółmi. Strasznie się z nim wtedy pokłóciłam i nadal tego żałuję. Tej przyjaźni nie dało się już uratować choć jeszcze przez długi czas próbowaliśmy.

Wcale nie chciał być sam. Nie minęło kilka dni i zaczął chodzić z Księżniczką. Księżniczka była piękną dziewczyną, ładniejszą ode mnie w każdym calu. Do tego miała lepsze oceny i była bardziej utalentowana. Nie mogłam się z nią równać. Po prostu ignorowałam to wszystko, omijałam ich bez słowa, gdy stali razem na korytarzu. Udawałam, że mam to wszystko gdzieś, że wcale nie jest mi przykro. Nie chciałam, żeby miał satysfakcję…

Ale po kilku tygodniach nadszedł wybuch i wyszło na jaw, jaka jestem beznadziejnie słaba…

Zaspałam nieco do szkoły i przyszyłam na drugą lekcję. Akurat się przebierałam, gdy Księżniczka weszła do szatni. Nie odezwałyśmy się do siebie ani słowem, zacisnęłam tylko wargi i ruszyłam pod klasę. Gdy tylko ona też się tam zjawiła i usiadła na ławce w bezpiecznej odległości wyjęłam podręcznik do czegoś-tam udając, że się uczę. Ona chyba jednak wyczuła, że coś jest nie tak, bo przysunęła się bliżej.

-Lilynette – zaczęła – Musimy pogadać, chyba wiesz o czym.

Co ty, pojęcia nie mam, Wasza Piękność… Nic nie odpowiedziałam intensywnie gapiąc się w książkę, Księżniczka jednak nie dała za wygraną…

-Słuchaj naprawdę mi przykro… -zaczęła bredzić bez sensu, już nie pamiętam dokładnie co tam mówiła, ale było mniej-więcej tak :

-Tak mi przykro, Lilynette… Ja nie wiedziałam. Ale my. Ja i Złodziej Serc. My od jakiegoś czasu. Ale naprawdę mi przykro. My tak jakby. Przykro mi. Ze sobą chodzimy.

Spojrzałam na nią uśmiechając się ze zmęczeniem. Przecież wiedziałam. Widziałam ich już tyle razy… ale mimo to zabolało.

-Nie no, spoko, mną się nie przejmuj, to nic takiego, nie wiedziałaś – odpowiadam coś w tym stylu.

Księżniczka zacisnęła swoje śliczne dłonie na stylowej spódniczce. Chyba jej wtedy nie przekonałam…

-Ale wiesz, chyba z nim zerwę – stwierdza patrząc na mnie – nie jest…

-Nie, no, Księżniczko, nie musisz… Wcale mi na nim aż tak nie zależało – poczułam jak głos mi się łamie.

Czuję na sobie jej spojrzenie, a mimo to łudzę się, że wcale na mnie nie patrzy. Mam nadzieję, że wpatruje się w podłogę, zegar na ścianie, szkolny korytarz… mam nadzieję, że nie widzi łez, które nie wiadomo skąd nagle stanęły mi w oczach…

Nigdy więcej nie będę płakać przy ludziach.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>